Urząd czynny:
Poniedziałek, wtorek, czwartek: 7:30-15:30
środa: 7:30-16:30
piątek: 7:30-14:30
Z perspektywy kibica

Sezon, który przeżyliśmy razem z Volley Team Żychlin, to coś znacznie więcej niż tylko sportowa rywalizacja. To była historia ambicji, charakteru i walki, która – z perspektywy kibica – na długo pozostanie w pamięci. To także ważny społeczny element budowania lokalnej tożsamości.
Twierdza Żychlin i energia trybun
Już zapowiedzi meczów i atmosfera budowana wokół hali pokazywały jedno: w Żychlinie siatkówka to nie jest „dodatek” – to serce lokalnej społeczności. Hasło „Twierdza Żychlin” nie było pustym sloganem. Każdy, kto był na meczu, widział i słyszał, jak ogromną rolę odgrywali kibice.
Doping momentami dorównywał poziomowi hal pierwszoligowych – a pamiętajmy, że mówimy o niewielkim mieście, które rywalizuje z ośrodkami o zupełnie innej skali organizacyjnej. Hala w Żychlinie regularnie wypełniała się do granic możliwości. Część kibiców musiała oglądać długie mecze na stojąco. Na trybunach obecne były całe rodziny – od najmłodszych, kilkuletnich dzieci w koszulkach zespołu, po ich babcie i dziadków, żywiołowo reagujących na wydarzenia na boisku.
Sportowa jakość – więcej niż wynik
Patrząc chłodno – sportowo – zespół wykonał ogromną pracę. Być może w decydującym momencie zabrakło nieco sił po długim sezonie, odrobiny świeżości i koncentracji. To jednak nie była drużyna oparta na indywidualnych gwiazdach, lecz na kolektywie.
Przez większość sezonu, aż do trzeciego meczu fazy play-off, zespół imponował:
- bardzo dobrą organizacją gry w obronie i przyjęciu
- momentami znakomitą dyscypliną taktyczną
- widocznym rozwojem zawodników w trakcie rozgrywek
Nie brakowało oczywiście momentów słabszych – ale taki jest sport. Nasi ostatni rywale potrafili je bezbłędnie wykorzystać. Właśnie play-offy pokazały realny potencjał drużyny, bo zauważalne braki są elementami, które można i trzeba dalej rozwijać.
Play-offy – zderzenie z rzeczywistością ligi
Faza play-off to zupełnie inna historia. To gra o wszystko – wymagająca doświadczenia, wyrachowania, zimnej krwi, a czasem także odrobiny sportowego szaleństwa. I w pierwszych dwóch wygranych meczach Żychlin miał to wszystko.
Szczególnie w meczu nr 2 zespół przetrwał prawdziwą „gdańską nawałnicę” i zapewnił sobie zwycięstwo w tie-breaku.
Kolejne, niestety przegrane spotkania sprawiały już wrażenie historii innej drużyny. Chwile słabości? Zmęczenie sezonem? Przewaga świeżości po stronie przeciwników – bardzo młodych graczy – dla których obecne rozgrywki są etapem przygotowania do gry na najwyższym poziomie?
Być może już dziś warto zapamiętać nazwiska: Kiciński, Durski, Korona czy Falkowski. To młodzież o ogromnym potencjale – i należą im się słowa uznania za jakość zaprezentowaną w decydujących meczach. Jako kibic – z pełnym przekonaniem – będę śledził ich dalsze losy w rywalizacji finałowej.
Rywale, z którymi mierzy się w lidze Volley Team Żychlin, to często zespoły z dużych aglomeracji, dysponujące znacznie większym zapleczem finansowym i organizacyjnym. W takich realiach każdy wyrównany set i każda wygrana partia mają podwójną wartość. To nie były przypadkowe momenty – to był efekt ciężkiej pracy i determinacji.
Charakter drużyny
To, co najbardziej imponowało, to mentalność zespołu.
Nie było „odpuszczania”. Nawet w trudnych momentach drużyna:
- wracała do gry po stratach
- walczyła o każdą piłkę
- potrafiła podnieść poziom w kluczowych fragmentach spotkań
To właśnie ten charakter sprawił, że kibice tak mocno utożsamili się z zespołem.
22 zwycięstwa w 27 meczach mówią same za siebie. Ktoś powie, że zabrakło tego jednego, najważniejszego – i rzeczywiście, zabrakło, dlatego jest ta chwila rozgoryczenia i smutku. Ale to dopiero trzeci sezon drużyny na szczeblu centralnym, a już drugi zakończony awansem do fazy play-off.
W debiutanckim sezonie – 7. miejsce, później 2., a teraz 1. miejsce w grupie oraz najlepszy bilans w sezonie zasadniczym wśród wszystkich zespołów. To wyniki, które trzeba docenić – i z których można być zwyczajnie dumnym.
Nikt w Żychlinie nie składa broni. Już dziś widać gotowość do walki o kolejną szansę w następnym sezonie.
Siła ludzi wokół klubu
Nie sposób nie podkreślić roli:
- kibiców
- sponsorów
- przyjaciół klubu
Bez ich wsparcia funkcjonowanie na tym poziomie nie byłoby możliwe. W realiach 2.ligi różnice budżetowe są ogromne – a mimo to Żychlin potrafi skutecznie rywalizować.
Ogromnym atutem jest także działalność stowarzyszenia w zakresie krzewienia kultury wychowania przez sport już od najmłodszych lat. To praca, która realnie przekłada się na budowanie pozytywnych nawyków wśród mieszkańców – dzieci, młodzieży, rodziców i seniorów.
To nie jest standard. To jest efekt wspólnoty.





Co dalej?
Jeżeli spojrzymy na ten sezon analitycznie, widać wyraźnie:
- fundament organizacyjny i sportowy już istnieje
- zespół ma swoją ugruntowaną tożsamość
- kibice tworzą realną przewagę własnego parkietu
Największym wyzwaniem będzie teraz:
- stabilizacja kadry
- wzmocnienie doświadczenia w kluczowych momentach
- utrzymanie wsparcia organizacyjnego
Bo potencjał, do wykonania kolejnego kroku, jest już widoczny.
Z perspektywy kibica można powiedzieć jedno:
to był sezon, który zbudował jeszcze mocniejszy fundament pod przyszłość.
A z perspektywy sportowej – Żychlin pokazał, że nawet przy ograniczonym budżecie można grać siatkówkę na poziomie zmuszającym silniejszych rywali do maksymalnego wysiłku.
I właśnie za to ten zespół się szanuje – nie tylko za wyniki, ale za charakter, który w Żychlinie ma dziś swoją drużynę.





